poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Wobec płaczu każde słowo jest nieme.

Cześć,
dzisiaj postanowiłam napisać o czym  dla mnie ważnym a mianowicie o tym kiedy moja wrażliwość lub bezsilność bierze górę i zaczynam płakać. Płaczę często, lecz nigdy kiedy ktoś się na mnie patrzy, kiedy ktoś mnie widzi. Nie potrafię płakać, lub po prostu nie chcę aby ktoś mnie widział 'zalaną łzami'. Przy znajomych udaję,że jestem silna, lecz kiedy zamykam się w swoim pokoju, w MOICH czterech ścianach, nie liczy się  nic i nikt tylko ja i moje problemy, a będąc nastolatką mam ich dużo.Szkoła, znajomi, brak akceptacji, ciągłe szukanie miłości. Wtedy najczęściej zdarza mi się wylać morze łez, które często są zupełnie nie wytłumaczone. Czasami siadam na łóżku włączam jakąś smutną piosenkę i wtedy łzy same lecą, jedna po drugiej, coraz szybciej aż w końcu brakuje mi tchu...nie potrafię przestać, a tak bardzo bym chciała nie musieć już więcej płakać, być już naprawdę szczęśliwa... lecz wiem,że tak nie będzie, dobija mnie moja bezsilność, jestem zła na siebie,że jestem taka słaba, że nie potrafię wziąć się w garść. Kiedy oglądam różne filmy które są przepełnione miłością i ich zakończenie może przewidzieć nawet dziecko,to potem trudno powrócić do realnego życia.W życiu nie ma szczęśliwych zakończeń, więc po co się łudzić?Ja nie znam odpowiedzi na to pytanie.  Męczy mnie już udawanie kogoś kim nie jestem, kogoś kto nie ma uczuć. ..Czasami mam takie dni w których chcę zostać sama i żeby nie musieć nic mówić tylko zatracić się w muzyce. Nie myśleć o niczym  nieprzyjemnym, wyłączyć się, po prostu się wyłączyć. Być szczęśliwą, nawet jeśli jestem sama. Nawet pisząc tą notkę lecą mi łzy, no i pytanie dlaczego ?! I ja nie wiem, gubię się już. Ostatnio coraz częściej zastanawiam się co będę robiła w przyszłości, jak będzie wyglądało moje życie, jaką będę osobą. Lecz to jest kolejne pytanie na które nie potrafię sama sobie odpowiedzieć. Ostatnio zadaje sobie pytanie 'dlaczego jestem taka beznadziejna, dlaczego sama nie potrafię siebie zrozumieć' I jedyna odpowiedz jaka przychodzi mi na myśl to taka,że zaczynam być kopią, kopią samej siebie. Przestaje być prawdziwa.

Dobrze wiem,że pewnie tego nie przeczytacie...

15 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam i chciałam nie płakać, ale nie mogłam się powstrzymać! A szczególnie ostatnie zdanie <3.

    OdpowiedzUsuń
  3. I się popłakałam ! cholernie się wzruszyłam, potrzebowałam tego. Dziękuję za tą notkę :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez tak często mam. Przy kimś uśmiecham się, wszyscy myślą że jest ok i, że jestem szczęśliwa. Ale gdy tylko zostaje sama moje "szczęście i radość" gdzieś znikają. Nie lubię być przy kimś smutna. Zadają wtedy pytania, na które nie chce mi się odpowiadać lub nie chce mi się tłumaczyć czy sama też nie znam powodu. Tak to już jest, gdy się jest nastolatką. Choć chciałabym już pracować i założyć rodzinę. Choć nie jestem pełnoletnia ;/ ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. często nie potrafię się zrozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. oo, chętnie bym popisała e-maily z Tobą ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. aż łza mi się w oku zakręciła, bo jak to czytałam to przypominałam sobie niektóre momenty..

    OdpowiedzUsuń
  8. super blog :) + obserwuje !

    http://wzakadziepsychiatryczym-zahir.blogspot.com/ + zapraszam i do mnie .

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie wzruszające! Pięknie! Zapraszam do siebie, będzie mi bardzo miło :>

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja rok temu też miałam tak jak ty,ale postanowiłam brać życie trochę mniej poważnie.. na miłość się już nie łudzę,bo płacz był najczęściej z powodu chłopaków... Wolę być sama,a na tą prawdziwą miłość przyjdzie jeszcze czas. Trzymaj się ;**

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama czasami lubię sobie popłakać, ale z drugiej strony staję się taka bezsilna wobec tych wszystkich problemów które mnie otaczają. Wiadomo, każda nastolatka ma swoje problemy i sama wiem co to znaczy bo nią jestem. Przyznam się że aż mi łezka z oka poleciała gdy to czytałam...

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam, każdy chyba ma czasem takie chwile bezsilności, jedni częściej drudzy mniej. Ja również jestem osobą bardzo wrażliwą i byle błahostka potrafi mnie mocno zasmucić. Ale takie jest życie, nigdy idealne ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja też nie płaczę przy ludziach. wolę sama w samotności. ludzie reagują na twój płacz o tak : będzie dobrze, nie płacz. choć czasami nie wiedzą jak ciężka jest sytuacja.

    OdpowiedzUsuń